Gdy kopie, piszczy, krzyczy i gryzie, czyli o buncie malucha

Rodzice w popłochu. Opiekunki żłobkowe alarmują, że dziecko gryzie inne, że robi to specjalnie, wystarczy, że cokolwiek jest nie po jego myśli. Ktoś mu zabierze autko, a ten hyc do przodu i gryzie, bije, drapie. Coś trzeba z tym zrobić - słyszą zmartwieni rodzice dwulatka. Ale co? Podobna sytuacja zdarza się w markecie - spokojna dotąd Haneczka rzuca się na podłogę, wrzeszczy, coś chce, ale nawet trudno zrozumieć co i po co. Uderzyła mamę, nie pozwala się przytulić. Co ci ludzie dookoła sobie pomyślą, matko jedyna. Żeby tylko nikt nie podszedł interweniować. Jedna pani grozi, że jak się nie uspokoi, to ją zabierze straszny pan, inny klient marketu przybiega z radą, żeby zostawić dziecko samo, niech się wykrzyczy. Ktoś inny z pretensją, ktoś radzi - pani jej kupi to ciastko, niech nie krzyczy.

Autorka Natalia Perek - psycholog pracujący w Piaskownicy

Autorka Anna Piwowarska

Zawsze taka spokojna, a tu nagle coś w nią wstąpiło

Hania odmawia kąpieli, wychodzenia do żłobka, ucieka w czasie obiadu. Stanowczo i z podniesionym czołem krzyczy, że nie będzie, że nie chce, że nie i już. A wcześniej tak łatwo było z nią być, bezproblemowo. Rodzic już traci cierpliwość, ma poczucie, że za chwilę będzie tej Hance co najmniej wtórował w krzyku. Rodzi się poczucie bezradności, frustracja, wątpliwości, myśl - co robię źle, co mam zrobić z tym wszystkim.

Tam gdzie są granice, tam pojawia się frustracja

Kiedy Hania była niemowlęciem, jej potrzebami opiekowali się rodzice. Zgadywali, domyślali się, rozpoznawali czego i kiedy potrzebuje. W postrzeganiu niemowlaka rodzic jest bazą, której głównym celem jest, by dziecko na różne sposoby zaspokajać. Czasami przyjdzie dopiero po chwili, czasami się nie domyśli - wtedy pojawia się płacz i frustracja maluszka. Ale poczucie, że rodzic jest odrębnym człowiekiem, ma swoje zdanie na różne tematy, opiekuje się również swoimi potrzebami, jest dla niemowlęcia abstrakcją. Tak jak możliwość wyrażania swoich potrzeb, zdania, decydowania o sobie. 2,5 letnia Haneczka już widzi takie opcje. Pojawiają się potrzeby stawiania granic, sprawdzania granic innych, złość i frustracja, gdy okazuje się, że dorosły nie jest już tak responsywny, jak kiedyś. Że Haneczkowe chcę spotyka się z nie chcę innego człowieka.

Bunt w słusznej sprawie

Trudno jest przyjąć to, że złość i frustracja małego dziecka jest potrzebna. To trudny proces, dla dziecka i dla otoczenia, jednak bardzo ważny. Złość, jaką dziecko wyraża zauważając granice innych i próbując budować swoje jest wyrazem niezadowolenia, bezsilności, poczucia, że można dużo mniej, niż się chce. Mały człowiek nie ma psychicznych mechanizmów obronnych, które pozwoliłyby mu pomieścić, przetworzyć i w cywilizowany sposób wyrazić tyle emocji. Dwu i trzylatek przeżywa, więc wyraża. Robi tak, jak umie. A nie ma możliwości, by umiał na tym etapie więcej.

Czy mogę coś zrobić?

Możesz, bardzo dużo możesz zrobić. Przede wszystkim trzeba zauważyć, że dziecko przeżywa trudne emocje, spróbować je nazwać i opisać. W ten sposób Hania poczuje, że to co się z nią dzieje jest normalne, rodzic to zna i nazywa. Że ma możliwość wyrażania swojej złości. Rodzic pokazuje jak. Widzę, że jesteś zła, krzyczysz, płaczesz, myślę, że trudno ci z tym, że nie możemy iść do babci. Rozumiem, każdy czasem się złości. Posiedzę tu, żebyś nie była z tym sama. Jedynie opisywanie i nazywanie emocji dziecka sprawi, że samo nauczy się je nazywać. Nie zgadzam się na to, żebyś mnie biła. Słyszę, że jesteś rozzłoszczona, że jest ciężko, bo nie kupiłyśmy lalki. Ważne jest, by stawiać granice krótko, jasno, mówić o swojej decyzji wtedy, gdy maluch może to usłyszeć, gdy widzimy, że jest w kontakcie. I pamiętajmy, że takie pobudzenie nie jest winą dziecka, ono same nie czuje się najlepiej z frustracją, którą z taką mocą czuje. Potrzebuje po prostu bliskości i towarzyszenia, by sobie z tym poradzić.

Autorka Natalia Perek http://www.piaskownica.eu/nasz-zespol/natalia-perek