DLACZEGO TAK TRUDNO ROZSTAĆ SIĘ Z MOIM DZIECKIEM (W ŻŁOBKU, PRZEDSZKOLU, PODCZAS ZAJĘĆ DODATKOWYCH)?

Pisząc ten artykuł długo zastanawiałam się nad tytułem. Czy nie właściwszy byłby nagłówek: jak ułatwić rozstanie? Wtedy odpowiedź wydawałaby się jednak prosta: nie rozstawać się wcale. Czyż nie jest to najłatwiejsze wyjście z sytuacji? Zarówno dla dziecka i dla rodzica. Ale czy takie zachowanie (głównie ze strony rodziców) przynosi więcej korzyści czy strat? Czy o to nam chodzi w wychowaniu? Gdybyśmy w ten sposób patrzyli na wychowanie dzieci, zapewne robiłyby to, co chcą, godzinami oglądały telewizję, grały w gry komputerowe, zajadały się słodyczami i chodziły spać o północy. Być może nam byłoby wtedy łatwiej – zero zakazów, zero stresu, zero przymuszania do czegokolwiek, zero płaczu, krzyku, ciągła radość i uśmiech… podejrzewam, że większość rodziców czytających te zdania uniosłaby brwi ze zdumienia. Na pewno jednak nie wszyscy, chociażby zwolennicy tzw. bezstresowego wychowania (według mnie teoria ta nie do końca sprawdza się w dzisiejszym świecie, a o tym będą mieli Państwo okazję przeczytać w kolejnym artykule). Gdybyśmy jednak zadali początkowe pytanie z perspektywy dziecka: dlaczego tak trudno jest mi się rozstać z mamą/tatą? Czy intuicyjnie, my, dorośli, umielibyśmy na nie odpowiedź? „Bo bardzo kocham moich rodziców i nie chcę się z nimi rozstawać”, „jestem w nieznanym mi wcześniej miejscu wśród obcych osób, czuję się zagubiony i nieśmiały”, „nie czuję się bezpiecznie, gdy nie ma przy mnie mamy/taty”, „boję się, że rodzice mnie tu zostawią i po mnie nie wrócą”, „czuję się nieswojo w obcym środowisku” itp. Takich odpowiedzi z pewnością udzieliłaby większość dzieci w wieku od mniej więcej 9 i więcej lat, co pozwoliłoby na szczerą rozmowę i znalezienie na te trudności recepty. Co jednak z dziećmi młodszymi? Czy możemy zakładać, że jeśli tego nie mówią, to znaczy, że czują inaczej? Oczywiście, że nie. To znaczy, że ich rozwój emocjonalny nie pozwala im jeszcze na nazywanie wszystkich odczuć i emocji, które towarzyszą im w ciągu dnia. Rolą rodzica jest więc intuicyjnie odkryć (zdecydowanie wolę to słowo niż słowo odgadnąć, które zakłada pewną przypadkowość), z którymi sytuacjami  ich pociecha jeszcze sobie nie radzi oraz spokojnie i jeśli trzeba wielokrotnie próbować tłumaczyć zaistniałe sytuacje. Najważniejsze jest jednak to, aby nigdy nie bagatelizować trudności naszych dzieci.

KIEDY MOJE DZIECKO JEST GOTOWE DO WEJŚCIA W NOWE ŚRODOWISKO?

Często rodzice zadają sobie to pytanie. Krzyś ma niecałe trzy lata i świetnie czuje się w każdym nowym miejscu, śmieje się, tańczy, wchodzi w interakcje z innymi dziećmi. Julka ma lat 7 i ciągle jest onieśmielona, małomówna, czasem płacze przy rozstaniu. Kiedy powinnam posłać moje dziecko do przedszkola? Czy, jeśli płacze już od dwóch tygodni przy rozstaniu, odpuścić i poszukać niani? Czy jednak zaciskać zęby przez pół roku i nie reagować, gdy nasze 5-letnie dziecko będzie cofać się emocjonalnie, co raz bardziej zamykać w sobie itp? Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta, gdyż każdy przypadek należy traktować indywidualnie. Na szczęście w większości przedszkoli pracują naprawdę mądre i oddane nauczycielki i nauczyciele, którzy chętnie pomogą i udzielą wielu cennych rad. I to już kwestia rodziców, co z tymi radami zrobią. Nie każdy rodzic, myśląc, że wie najlepiej, co jest dobre dla jego dziecka, ma rację.

CO ZROBIĆ, ABY BOLESNE ROZSTANIA POWOLI PRZERADZAŁY SIĘ W „JA NIE CHCĘ STĄD JESZCZE IŚĆ”.

Powiedzmy to szczerze: nie zachowywać się jak nasze dzieci. Nie płakać razem z nimi, nie mówić, że będziemy tęsknić, że to tylko godzina (przecież to nie ma być kara), że jak pójdą do sali/na zajęcia to dostaną nagrodę (wtedy u dzieci może utrwalić się schemat „zrobię to tylko dlatego, że dostanę za to nagrodę”). Takie rzeczy są oczywiste, prawda? A jednak nie…

Przykładowa zasłyszana rozmowa rodzica z dzieckiem:

„Kochanie, mamusia zaraz wróci, już niedługo (ale ile dla dziecka to jest „niedługo”?), muszę iść tu i tam, zostawię Cię (mamo, naprawdę mnie tu zostawisz?), tu jest tak fajnie i tyle ciekawych zajęć (takie zapewnienia nie są złe, ale musimy zwracać uwagę na ton głosu),  będą też inne dzieci (co często powoduje większy stres u nieśmiałych dzieci), no już nie płacz proszę, bo mamusi jest smutno, mamusia nie lubi jak tak płaczesz, mamusia zaraz wróci, naprawdę szybciutko, nie płacz kochanie, to nic złego…”. Najczęściej dochodzi jeszcze do tego półgodzinne przytulanie, kołysanie w ramionach, całowanie itp. Również niewskazane jest uleganie dziecku („no dobrze, jeszcze chwilę…”), bo wtedy będzie to wykorzystywało codziennie. Takie zachowania oznaczają, że najbardziej z rozstaniem nie radzi sobie rodzic, czego oczywiście nie oceniam, gdyż zdaję sobie sprawę z tego, że dla rodzica jest to również trudne. To, co jest najbardziej potrzebne w takich i podobnych sytuacjach to KONSEKWENCJA I STANOWCZOŚĆ (czyli zdecydowanie) w zachowaniu rodzica.

Jak powinniśmy zachować się zostawiając dziecko w przedszkolu (jak i również na zajęciach dodatkowych dla dzieci)?
- już  w domu spokojnie opowiadać co będziecie po kolei robić (zjemy, ubierzemy się i pójdziemy do przedszkola);

-  podczas wychodzenia i w drodze, pogodnie opowiadać, co też ciekawego może spotkać dziecko w miejscu, do którego idzie (nawet jeśli na początku uważa ono inaczej);

- dać dziecku samemu wybrać koszulkę czy bluzę;

- nie rozczulać się, mówić pogodnym głosem (dzieci świetnie wyczuwają ton i emocje w głosie rodzica);

- być może jakiś przedmiot lub zabawka wzięta z domu sprawi, że dziecko będzie czuło się bezpieczniej w nowym miejscu i środowisku;

- ściśle określać czas przyjścia (po obiedzie, po podwieczorku, po zajęciach z angielskiego, po relaksie na zajęciach ruchowych itp.);

- oczywiście przytulić i pocałować, powiedzieć swojemu dziecku, że się je bardzo kocha – ale niech to nie trwa dłużej niż czas potrzebny do wypowiedzenia i wykonania tych czynności (od kilku do kilkunastu sekund);

- zaufać nauczycielom/instruktorom – oni naprawdę potrafią zająć się waszymi dziećmi i otoczyć je troską i opieką;

- wyjść po pożegnaniu, nigdy nie uciekać.

Wyjątkiem mogą być sytuacje, w których dziecko jest przyprowadzane do danego miejsca po raz pierwszy – możemy zostać na chwilę, rozejrzeć się z pociechą po sali, zobaczyć wspólnie zabawki, podejść razem do kolegi, przywitać się z nim wspólnie. Ja osobiście nie jestem za tym, aby rodzic zostawał dłużej niż 15-20 minut. Pomocne też będzie, jeśli będziemy mogli przyjść do nowego miejsca wcześniej i razem je obejrzeć.

A kiedy odbierzemy już naszą pociechę, powiedzmy, że jesteśmy z niej bardzo dumni. I nawet, gdy płacz naszego dziecka trwa dłużej niż kilka dni, dajmy mu szansę. Dajmy szansę również sobie i nie rezygnujmy. Być może kiedyś nasza córka lub syn sam podziękuje nam za to, że tak łatwo się nie poddaliśmy i daliśmy im możliwość rozwoju.

Wszystkim Rodzicom życzę więc sukcesów wychowawczych i dużo, dużo cierpliwości. Na pewno się opłaci!

Autorka Paula Kunicka http://www.piaskownica.eu/nasz-zespol/paula-kunicka