BRUDNE = SZCZĘŚLIWE

Mówi się, że brudne dziecko to szczęśliwe dziecko. Błoto, kałuże, piasek, wiaderko – gotowy przepis na długą, wesołą zabawę kilkulatka. Najlepiej w grupie, najlepiej się z chlapaniem, skakaniem, mazaniem rękami, ewentualnie patykiem po mokrej ziemi. Wielu z nas pamięta zabawy na trzepaku, w komórki do wynajęcia, skakanie z osiedlowych garaży w śnieg, wspinaczkę po drzewach. Tymczasem w domach rosną sterty kolorowych, wielofunkcyjnych zabawek, tabletów, ekranów, interaktywnych piesków i kotków. Na każdym opakowaniu nowego dziecięcego gadgetu napisane, że uczy i bawi, ćwiczy pamięć, refleks, pozwala szybko opanować nowe angielskie słówka. Są klocki na magnes, układanki przestrzenne, jest i piasek kinetyczny. Nasuwa się pytanie – jak stymulować rozwój i czy trzeba do tego specjalnego sprzętu?

AUTOR: Natalia Perek

CZY POTRZEBA JEST NAPRAWDĘ MATKĄ WYNALAZKÓW?

Z jednej strony wiemy – my, dorośli obecni mniej więcej trzydziesto - czterdziestolatkowie nie mieliśmy takiego zabawkowego wyposażenia, a jednak potrafimy czytać, pisać i liczyć, myśleć abstrakcyjnie, znamy lepiej lub gorzej jakiś obcy język. Ale może naszym mini wersjom będzie dzięki temu łatwiej? W co warto zainwestować? Moim zdaniem w czas – swój własny i ten dziecięcy. Wspólny, ale nie tylko. I ofiarować go szczodrze.

POBAW SIĘ ZE MNĄ W AFRYKĘ POD KRZESŁEM

Okres przedszkolny i wczesnoszkolny to czas, kiedy bardzo intensywnie rozwija się jeden z najważniejszych ludzkich zasobów - wyobraźnia. W czwartym roku życia dzieci zaczynają bawić się ze sobą ,,na niby”, używają symboli – przedmiotów, które mogą już w ich wyobraźni zagrać zupełnie nową rolę, łupinki od orzechów zamieniają się w łódki, kubeczki, a patyki w miecze świetlne. Im bardziej przedmiot, którym się dziecko bawi przypomina to, co sobie wyobraża, tym maluch mniej korzysta z rozwojowej funkcji zabawy. Dlatego warto mu zapewnić różne rzeczy, które mogą wspierać rozwój wyobraźni, z których można budować nowy, symboliczny świat – szyszki, pudełka, patyki, korki od wina, słoiczki, trochę styropianu, kasztany, garnki, kocyki… A jeśli chcemy kupować zabawki – to takie, które by mogły mieć wiele funkcji – gumowe zwierzątka, dinozaury, różnego rodzaju figurki, pojazdy, tory – niech powstanie zabawkowa rzeczywistość, w której mogą się spełnić różne scenariusze. Może pod krzesłem znajdziesz prawdziwe safari, a na stole miasto z kartonu i staw z bibuły?

WOLNOŚĆ I SWOBODA

Ogromną potrzebą rozwojową każdego dziecka jest bez wątpienia możliwość bycia w grupie. Spontaniczna, nieskrępowana zabawa z drugim, potrzebującym tego samego małym człowiekiem. Najprzyjemniej jest, gdy mogą razem wymyślać historie, rozdawać role, zamieniać otoczenie w coś nowego, biegać, szaleć, łazikować. Beztroska wiąże się z odkrywaniem, smakowaniem, brudzeniem, rozdzieraniem gaci o gałęzie. Nie ma sensu wymagać od kilkulatka lub nawet 7-10 latka, by szanował nowe spodnie i pamiętał, że rodzice pracowali na nie ciężko i drugich nie kupią. W zabawie nie panują żadne zasady rzeczywistości – żaden Jedi biegnący z patykowym mieczem świetlnym po parku nie będzie o tym pamiętał. Ani cały zastęp Psiego Patrolu wbiegający w kałuże nie wspomni o zeszłotygodniowej infekcji. Jedyne o co możesz zadbać, Ty – dorosły, to o własne myślenie przyczynowo – skutkowe i ubrać swoje dziecko w stare dresy po starszym bracie. Doświadczenie wolności w grupie rówieśniczej, bycia samemu, bez nadzoru dorosłych, bez ich upomnień i wskazówek to poważny krok do samodzielności, asertywności, tworzenia obrazu siebie. Ważne jest, by dać dziecku samemu zobaczyć, jaki jest w oczach innych dzieci, co potrafi, co może, jak reagują na niego inni.

CO JEŚLI FRANEK DA ALKOWI W NOS

Na podwórku trwa wojna – coś ktoś komuś zabrał, inny płacze, słychać krzyk i pisk. Odwal się, to moje, nie bawisz się. Nie wiesz co robić, czy biec i zabierać Alka od Franka, dzwonić po Frankową mamę, iść i wygarnąć smarkaczom, co wolno, a co nie. Na pewno jest wiele sytuacji, w których warto zainterweniować – zwłaszcza, jeśli bójka odbywa się na szczycie zjeżdżalni, albo już ktoś ma bluzie krew z nosa. Ale być może czasem warto zaczekać – pozwolić dzieciom rozwiązać konflikt samodzielnie, przeżyć zwyczajne, ludzkie rozczarowanie, odrzucenie, tryumf i poczucie, że jest się królem placu zabaw. Na szczęście dziecięce relacje są bardzo elastyczne – kilkulatkom łatwo przychodzi wybaczanie, szybko zapominają o zniewagach. Zwłaszcza w rodzeństwie. Może po prostu można pogadać, opisać, co się widziało i nazwać dziecięce emocje. Nie ingerować, a wspierać. Niech w podwórkowym laboratorium relacji będzie miejsce na błędy i wnioski, które mogą potem zaowocować odwagą w braniu własnych spraw w swoje ręce.

Autorka Natalia Perek http://www.piaskownica.eu/nasz-zespol/natalia-perek